Blog > Komentarze do wpisu
Budki i kioski mają rację bytu - ale muszą być ładne
Na przystankach tramwajowych na rynku w Grazu zainstalowano... umywalki. Po to, by w wagonie nie pobrudzić współpasażerów. Przecież po zjedzeniu hot-doga kupionego w którejś z budek pod ratuszem, ręce na pewno noszą ślady keczupu czy musztardy

Te budki to był szok, gdy po raz pierwszy przyjechałam do Grazu - mówi studentka Uniwersytetu Muzycznego Karolina Twardzik. Piękny rynek, cudowny ratusz i te kioski!

A jest ich tuzin: większość serwuje popularne w Austrii würsty, czyli przekąski w rodzaju kiełbaski z musztardą. Obok budek ustawiono wysokie stoły, na których można położyć tackę z tym niewyszukanym daniem. I szklaneczkę grzanego wina (okolice Grazu słyną z uprawy winorośli) albo kufelek piwa z miejscowego browaru. Wśród kiosków na rynku jest też jeden bardziej malowniczy: z owocami. Oraz - sezonowy - z pieczonymi kasztanami jadalnymi wsypywanymi do tutek, skręconych z miejscowych gazet (porcja 2 euro).

O te budki toczył się niedawno gorący, jak na Graz i w ogóle Austrię, spór: bo przecież rynek to reprezentacyjny plac. W jego narożniku znajduje się Centrum Kongresowe, kawałek dalej kasyno a na wprost budek całą pierzeję rynku zajmuje wielki gmach ratusza, postawiony w modnym w końcu XIX w. stylu historycznym. To przed magistratem, na kawałku placu wolnym od kiosków, odbywają się defilady. Czy - jak ostatnio, w przeddzień święta narodowego 26 października - pokaz sprawności służb mundurowych.

I pokazujący i oglądający odchodzili w wolnych od większych emocji chwilach do budek: widok zajadającego gorącą kiełbaskę kaprala obok tatusia fundującego dziecku hot-doga był całkiem naturalny. Jednak w głowach miejskich władz swego czasu zakiełkował pomysł likwidacji „kiełbaskowej” małej gastronomii. - Może w tym miejscu powinny stać kawiarniane ogródki - rozważano.

Zamach na tak przyzwyczajonych do kiełbasek graczan, jak częstochowianie do frytek, nie powiódł się. O budkach pisała lokalna prasa, w listach do redakcji czytelnicy pisali, że są odwieczną tradycją Grazu.

- Choć w koło pełno restauracji i barów, to przecież nie wszystkich stać na codzienne stołowanie się w lokalach. A w śródmieściu pracuje wiele ludzi, im jest wygodnie wyskoczyć na kwadrans na rynek, by szybko zjeść coś ciepłego - mówi Arnold Fischer, pałaszujący bułkę z parówką za nieco ponad 2 euro.

Zaczynam rozumieć sens rynku: nie jest on ładnie zapakowanym, by turyści go „kupili” cukierkiem, ale kwintesencją codziennego, zwykłego życia Austriaków. Tu jest serce miasta, jego mieszkańców, którzy utrudzeni zakupami czy pracą muszą przekąsić co nieco, a przecież nie każdy ma czas i pieniądze by od razu pędzić do eleganckiej restauracji.

Opór mieszkańców skłonił ratusz do weryfikacji planów: budki na rynku zostają, ale mają być ujednolicone. A na stojącym tuż obok kiosków przystanku zainstalowano bardzo praktyczne w tym miejscu umywalki (w tramwajach i autobusach rozpoczęła się niedawno kampania plakatowa przypominająca, by nie wsiadać z pożywieniem do pojazdu).

Kompromis konsumowany jest jednak bardzo powoli. Nie wszystkie kioski wymieniono na nowe - wciąż straszy na przykład wielka przyczepa na „ciężarowych” kołach. Poza tym te nowe, jednolite konstrukcje nie są ani stylowe ani zbyt urodziwe. Zaletą aluminiowych kiosków jest wyłącznie estetyka. Ale i tak są one o niebo lepsze od tworzących częstochowskie centrum frytkowe, czy też od stojących obok Megasamu.

Częstochowa i Graz mają zresztą wiele ze sobą wspólnego. Tu i tam budka jest typowym elementem miejskiego krajobrazu. Gdyby z Grazu zniknęły kioski, ich brak byłby tak odczuwalny jak w III Alei. Bo mieszkańcom oraz turystom potrzebne są nie tylko elegancko podana kawa z szarlotką, ale i tania zapiekanka. Niestety, projekt III Alei nie przewidywał takich przybytków, choć miejsca na nie nie brakuje. Na osłodę łez pozostały tylko potworki koło Cepelii, które znalazły się poza terenem objętym rewitalizacją.

 
środa, 14 listopada 2007, haladyj
Komentarze
2007/11/14 16:03:15
Witam,
mam jedną uwagę...
jaki budynek wygrał w tym roku konkur na najlepszy powstały w CZestochowie w roku 2007?

Odp. na moje pytanie to odp. na całe to zamieszanie..

jak bede miał chwile to jeszcze coś napisze...

nad 'Cepelianką' czarne wrony latają...

pozdrawiam